CZYSTY PRZYPADEK

Na osiedlu z wielkich bloków
ktoś do domu późno wracał,
przy czym bardzo był zmęczony,
bo zbyt długo trwała praca.

Wszedł do windy… jechał… wysiadł…
wcisnął klamkę, wszedł do środka
bardzo cicho, więc nikogo
nie obudził i nie spotkał,

nie mył się, lecz padł na łóżko.
Rano stwierdził zaskoczony,
że mieszkanie nie jest jego
i śpi… obok cudzej żony.



JESTEM ZMĘCZENIEM

Jestem zmęczeniem od stóp do głowy,
czuję w swym sercu łomot niezdrowy,
nie umiem myśleć, mówić się boję,
bo moje słowa… są jak nie moje.

Jestem zmęczeniem do szpiku kości,
umysłem w stanie braku ciągłości,
codzienne brzemię nazbyt mnie męczy…
na drugą stronę spoglądam tęczy.



TRIUMF MIŁOŚCI
Długo żyję, zatem
wiem z całą pewnością,
że miłość to triumf
światła nad ciemnością.



MOJE ZMĘCZENIE
Zmęczenie – to codzienność moja…
podobne nieco jest do cienia,
bo od południa do wieczora
rozmiary swoje znacznie zmienia.

Jak jeździec konia – mnie dosiada
i dłonie kładzie mi na oczy,
bo świetnie wie, że tym sposobem
skutecznie umysł mój zamroczy.

Choć chcę coś zrobić – to nie mogę,
bo w głowie rośnie szumu fala,
a co najgorsze – gdy chcę zasnąć
zmęczenie na to nie pozwala.