Otwieram się powoli
Z ostrożną niepewnością, niezdarnie i powoli
opuszczam swą samotność - wciąż myśląc, co zaboli
gdy znowu z mej pustelni wysunę choćby głowę
i czy na stare sińce polecą ciosy nowe…
Na widok innych ludzi niepewnie dość się czuję.
Chcę myśleć pozytywnie, lecz wiary mi brakuje…
za dużo wciąż złych wspomnień jest we mnie i dlatego
dygocze z niepokoju wewnętrzne moje ego.
Nadbagaż przykrych wspomnień jak garb mnie wciąż uwiera
sprawiając, że niełatwo jest zacząć czas od zera,
mam także kilka marzeń i różne plany swoje
lecz właśnie o ich losy najbardziej tu się boję…
Swych uczuć i emocji uchylam skrytkę zatem
dyskretnie – bo jest pewne, że kontakt z ludzkim światem
może im przynieść uraz bolesny niesłychanie
lub sprawić, że być może coś złego im się stanie…
A jednak wiem, że człowiek społeczną jest istotą
więc choć do mej samotni wciąż wrócić chcę z ochotą
i choć obawy budzi wciąż przeczuć złych chimera
z nadziei ziarnem w sercu powoli się otwieram
Dialog
- „Byłem cały dzień w pracy. Mam zmartwień tysiące.
Tylko z pozoru w firmie dzieje się wspaniale.”
- „Zrobiłam smaczne ciasto. Jest jeszcze gorące.
Kupiłam buty ładne i niedrogie wcale…”
- „Szef mnie w pracy poniżył. Chamsko się zachował.
Wciąż myślę, co mam zrobić w takiej sytuacji.”
- „Dzieci były niegrzeczne, więc mnie boli głowa.
Pozmywaj wszystkie garnki zaraz po kolacji.”
- „Jeśli z kimś nie pogadam, to mi pęknie serce.
Strumień trujących myśli zalewa mi duszę.”
- „Wciąż mam mało pieniędzy. Chcę dostawać więcej.
Dzieciom nowe ubrania przecież kupić muszę!”
- „Dlatego właśnie ludzie zwykle żyją w parach,
gdyż rany duszy leczy się drugim człowiekiem…”
- „Muszę iść do fryzjera. Czuję się już stara.
Rozmowa rzeczywiście jest najlepszym lekiem.”
Nie płacz…
Proszę cię, nie płacz… przestań,
bo to marny sposób
aby swój cel osiągnąć
i poprawę losu…
Nie płacz, wszak łzy wyżłobią
zmarszczki na twej twarzy,
a kobieta o zmarszczkach
bynajmniej nie marzy.
Wszystko, co jest w nadmiarze
nie służy, lecz szkodzi…
fontanna łez prowadzi
do smutku powodzi,
więc proszę cię, już nie płacz,
minęło co było…
bez łez naprawdę łatwiej
o prawdziwą miłość…
Rozprawa rozwodowa
Stoją w mroku korytarza…
smutek w oczach, żal na twarzach,
myśleć nie chcą, mówią mało
aby nieco mniej bolało…
Miało przecież być inaczej…
na myśl im nie przyszło raczej,
że sądowej moc pieczątki
w życiu zrobi im porządki.