W przedziale
On odprowadza ją do wagonu,
czeka pod oknem aż pociąg ruszy,
ona spojrzenia śle mu przez szybę…
wyraźnie widać magnetyzm duszy.
On na peronie został, a ona
książkę otwiera, lecz jej nie czyta,
coś jakby szepcze, a na jej ustach
co chwilę lekki uśmiech rozkwita…
potem w jej oczach zjawia się smutek,
wyraźnie o nim myśli bez przerwy,
trze palcem czoło, włosy poprawia,
próbuje książką ukoić nerwy,
sprawdza telefon, aby zobaczyć
czy choć słów kilka napisał do niej,
i wciąż nadzieję mając - wytrwale
aparat trzyma w swej drobnej dłoni…
. . .
To, co widzimy jest najpiękniejszym
stałym fragmentem dziejów ludzkości,
więc reszta osób w naszym przedziale
tym dwojgu młodym szczerze zazdrości…
Syndrom teściowej
Kobieta jest gejzerem pomysłów na życie,
świat wokół porządkuje jawnie albo skrycie,
wie, co w bliższej i dalszej przyszłości się stanie,
i na wszelkie problemy ma swe rozwiązanie.
Mąż by uniknąć sporów współistnieć się stara,
więc małżeństwo to czasem nieźle zgrana para…
lecz mąż ma zwykle matkę, zwaną też teściową
co tworzy atmosferę groźną i niezdrową.
Wszak żona i teściowa mają różne plany,
każdej z nich inny obraz przyszłości jest znany
i każda nieodmiennie trwa przy zdaniu swoim,
więc są jak dwa tajfuny, dwa groźne żywioły.
Każda z nich o słuszności swej jest przekonana,
w poglądach nieugięta i twarda jak ściana
twierdzi, że tylko ona o bliskich się boi,
więc w każdym sporze pragnie postawić na swoim.
W wielu domach trwa konflikt… damskich uczuć siła
mimo intencji szczerych mnóstwo krzywd zrobiła…
a nawet gdy świat starsza opuści teściowa
to staje się nią młodsza… i jest wojna nowa!
Podróż przez życie
Niejeden myśli, biegnąc przez życie,
że dobrze jest się znaleźć na szczycie,
lecz gdy zapyta się alpinistę
to wtedy staje się oczywiste,
że choć już bolą nieludzko nogi
szczyt to dopiero połowa drogi…
podobnie w życiu – choć szczyt jest celem,
czasu się spędza na nim niewiele…
Zakochanie
Życie spokojne nagle zmienia
w nieznośny stan uzależnienia,
niepewność miesza z przekonaniem
że już na wieczność pozostanie,
spada tak nagle, jak tsunami
i to, co zechce robi z nami…
lekarstw na stan ten nie ma wcale,
gdy przyjdzie – na nic gorzkie żale,
niełatwo żyć z nim, lecz bez niego
los nasz by nie miał blasku swego,
bo gdy go czasu wiatr rozwieje
znów mamy szarą beznadzieję.