ANTY-BAJKA O TRZECH PRÓBACH

Żył sobie kiedyś wesoły chłopiec,
dni mu mijały bezproblemowo,
aż spotkał piękną dziewczynę, której
powiedział jedno niezwykłe słowo.

A ona na to: ?Skoro mnie kochasz,
to przez trzy próby przejść musisz ładnie,
lecz ci nie powiem, o co w nich chodzi,
sam się domyślisz? albo przepadniesz?.

Po czym się stała oschła i zimna,
wręcz z wyniosłością go traktowała,
lecz on zniósł wszystko, choć w jego stronę
nie padła nigdy żadna pochwała.

To była próba pierwsza, lecz po niej
nadeszła druga, trudniejsza znacznie,
teraz dziewczyna wszystko robiła
całkiem na odwrót, czyli opacznie.

Gdy o coś pytał ? wtedy milczała,
kiedy pracował ? mówiła stale,
była złośliwa w cyniczny sposób?
lecz i tę próbę zniósł on wspaniale.

Czas trzeciej próby – to czas rozkazów:
?Daj, załatw, zapłać i zrób to szybko?,
rolą chłopaka było od teraz
by stać się dla niej jej ?złotą rybką?.

Ta trzecia próba trwała najdłużej,
lecz on podołał. Dziewczyna zatem
rzekła mu: ?Zdałeś egzamin, możesz
z oświadczynowym przyjść do mnie kwiatem?.

Lecz chłopak odparł: ?Cóż? nie skorzystam,
wiem już, że jesteś niewiele warta.
Trzy próby były, czyli małżeństwo
to już by była z kolei? czwarta?.



WIOSENNY BRAK SIŁ

Zimą przyroda wypoczywa,
śpią misie, jeże oraz pszczoły,
aż zbudzi je do życia wiosną
blask słońca ciepły i wesoły?

Człowiek przyrody jest fragmentem,
dawniej pracować się nie dało,
regenerował siły zatem
śpiąc na zapiecku zimę całą.

Dziś wielu dziwi się, że wiosną
zmęczeni są niesamowicie?
Rytm biologiczny naruszając
ryzykujemy własne życie.



LÓD W SERCU

Samotność jest współczesną plagą,
dotyka ludzi w każdym stanie
i trzeba uznać prawdę nagą,
że jest powszechna niesłychanie.

Świetnie się czuje w wielkim tłumie,
internet jej nie zapobiega
i tylko nieco ją łagodzi
dobry przyjaciel lub kolega.

Samotność szerzy się jak dżuma,
obrączka przed nią już nie chroni,
jest winna temu, że na co dzień
w melodii życia brak harmonii.

Nikt nie policzy łez w poduszkach,
które wylano z jej powodu
oraz serc ludzkich przemienionych
w przeszytą bólem bryłę lodu.

Lecz ty? tak, ty? do ciebie mówię,
więc nie rozglądaj się dokoła,
jesteś remedium na ten problem,
które chłód w ciepło zmienić zdoła.



PIRANIA

Jestem piranią, mieszkam w Krakowie
mój dziadek przybył tutaj przed laty,
mówił mi, póki miał dobre zdrowie
że są gdzieś wolnych piranii światy.

Dziadek nie żyje. Gdy się zestarzał
mieliśmy z niego niezłe śniadanie?
to w naszym stadzie często się zdarza?
być może ze mną też tak się stanie.

Mieszkamy w sklepie. Ludzie są mili,
karmią do syta, sprzątają po mnie,
wielkie akwarium ze szkła zrobili,
lecz mnie mój instynkt męczy ogromnie,

bo gdy do szyby ktoś twarz nachyla
patrzę na jego różowe ciało
marząc, że kiedyś przyjdzie ta chwila,
gdy je na strzępy będzie się rwało.

Czekam, aż jakiś dureń mnie kupi,
potem dni kilka potrzyma w domu,
aż w końcu wpadnie na pomysł głupi
aby uwolnić mnie po kryjomu.

Wystarczy jakiś strumyk nieduży
by się spełniło moje marzenie?
człowiek mieć będzie – na co zasłużył
kiedy mu kąpiel – w jatkę zamienię.

Za lekkomyślność musi być kara,
po co nas tutaj ktoś wiózł z Brazylii?
Niech ludzkość w końcu myśleć się stara,
bo się zbyt często ostatnio myli?